ĆWIKŁA EWA

Fotografie EWY ĆWIKŁY, Polki, której drugą ojczyzną jest Holandia, mają w sobie coś niepokojącego, mrocznego, barokowego. Są niezwykłe, kapryśne, dalekie od oczekiwań związanych z dzisiejszą fotografią portretową. Jej modele oraz kompozycje zdjęć są wyraźnie i niemal całkowicie uwarunkowane dialogiem ze sztuką holenderskiego, i flamandzkiego Złotego Wieku. Te niezwykłe, oszałamiające efekty wynikają z tzw. „światła Caravaggia”, znanego także jako „światło Rembrandta”. Jej zdjęcia inspirowane są autentycznym zachwytem i zrozumieniem tego nurtu w malarstwie, a także atmosferą XVII-wiecznej Holandii, którą chłonęła zwiedzając holenderskie kolekcje muzealne i miasta przesiąknięte od wieków duchem wielkich mistrzów. 

Fotografie Ewy Ćwikły wyróżnia perfekcja aranżacji studia, zadziwiające spojrzenie na człowieka jako malarską formę, niemal matematyczna precyzja w operowaniu sztucznym światłem, które skupia się na wybranym motywie i rozprasza w pozostałych miejscach, płynąc z kilku źródeł. Mimo tego wytężonego studyjnego kunsztu, od charakteryzacji modela po dialog różnych rodzajów oświetlenia, jej mistrzowskie portrety są wolne od patosu, sztuczności, niepotrzebnych gestów i fałszywej mimiki.

Lubię różnorodność, odkrywanie, eksperymenty, ale zawsze wracam do tematu portretu. Ludzie zajmują centralne miejsce w mojej fotografii.
Modeli oraz, przede wszystkim, modelki (zarówno dorosłe, jak i nastolatki) poznaję przypadkowo, czasem zauważając je w tłumie na ulicy. Zapraszam je na sesję zdjęciową i powoli odkrywam niesamowitą moc ukrytą w ich twarzach, gestach, dynamice ciała. Zakochuję się w moim modelu jako człowieku, w zamian otrzymując bliskość. Praca z nimi jest czymś wspaniałym.
Uważam, że fotografia jest bardzo intymną częścią mojego życia. Gdy wykonuję zdjęcia, otwieram się na świat i daję z siebie wszystko. Jedną z moich ulubionych modelek jest piętnastolatka o imieniu Fleur, pełna wdzięku i siły, którymi wręcz promienieje. Jej ciepłe, ogniście rude włosy i piegowata twarz, źrenice wpatrujące się mgliście spod rozchylonych i lekko opuchniętych powiek, usta ułożone w grymasie małej zbuntowanej księżniczki, składają się na obraz, który dogłębnie nami wstrząsa i przenika. Fleur, podobnie jak inne modelki, pozuje w różnych strojach, które czerpią z mody sprzed wieków i nie tylko. Fotografie znakomicie czerpią z estetyki dawnej Holandii, są zanurzone w jej nastroju i miodowym lub perłowo-błękitnym świetle, które uwielbiali malarze tamtych czasów.
Robiąc zdjęcia lub je edytując, nie skupiam się na tym, by przekazać odbiorcy ideę. Bardziej zależy mi na towarzyszącym uczuciu. Często szukam w obrazach uczuć z dzieciństwa, emocji, czasem nawet zapachu. Wiem, że to absurdalne, ale potrafię wizualizować i zapamiętywać tak mocno, że jest to dla mnie bardzo normalne.
Czasami zaczynam od pomysłu: chwila z życia codziennego, promień światła czy słowo podczas rozmowy są dla mnie powodem do stworzenia nowego zdjęcia. Dużą rolę odgrywają tu również gesty i komentarze moich modeli. Jest to coś nadprzyrodzonego, czego nie potrafię wyjaśnić.
Podziwiam siłę Erwina Olafa w eksperymentowaniu i poszukiwaniu nowego „ja”. Sama jestem tym zmęczona, jestem zła, że nie mogę trzymać się spokojnej drogi i robić wszystkich portretów w tym samym montażu i stylu, ale wtedy przychodzi mój wybawca. Widzę książkę Olafa na półce i wiem, że jest dobrze. U niego na każdej stronie jest coś innego. Bardzo to podziwiam.
Wszystkiego nauczyłam się sama. Nigdy nie byłam na warsztatach ani nie uczyłam się u innego fotografa. Prowadziłam warsztaty dla fotografów, którzy teraz robią wielkie kariery; jestem z nich bardzo dumna.
Fotografuję głównie aparatem Nikon 850D z obiektywem 85 mm 1:4. Mam inne obiektywy Nikona, Zeissa czy Sigmy, ale używam ich sporadycznie. W torbie fotograficznej można znaleźć moje stare aparaty Nikon D800 i Sony Alfa 7III. Do zdjęć krajobrazów używam aparatu Sony. Coraz częściej używam analogowych obiektywów, aby uzyskać efekt vintage w moich portretach. Jeśli chodzi o postprodukcję, pracuję z Photoshopem. Używam wtyczki Nik Collection. Również eksperymentuję, ale zawsze pracuję ze światłem, które uzyskałam podczas sesji w studio.
Jestem kreatywnym fotografem. Większość pomysłów rodzi się podczas sesji fotograficznych, nawet gdy wcześniej mam coś zaplanowane. Moje sesje są najbardziej kreatywne, gdy pracuję z nowymi modelami i naprawdę to lubię. Czasami gest modela jest powodem stworzenia nowej sceny.

The photographs of EWA ĆWIKŁA, a Pole whose second homeland is the Netherlands, have something disturbing, dark, baroque in them. They are unusual, capricious, far removed from the expectations associated with today's portrait photography. Her models as well as the compositions of the photographs are clearly and almost completely determined by the dialogue with art of the Dutch and Flemish Golden Age. These extraordinary, stunning effects derive from what is technically known as "Caravaggio light" or "Rembrandt light". Her images are inspired by her genuine admiration and understanding of this trend in painting as well as of the atmosphere of the 17th century Netherlands, which she absorbed while visiting Dutch museum collections and cities permeated for centuries by the spirit of the great masters. The photographs of Ewa Cwikła are distinguished by the perfection of the studio arrangement, the astonishing perspective on a human being as a painterly form, an almost mathematical precision in setting the artificial light, which is focused on a chosen motive and scattered elsewhere, flowing from several sources. Despite this strenuous studio artistry, from characterizing the model to the dialogue of various types of lighting she employs, her master portraits have no pathos nor artificiality, exaggerated gesture nor false facial expressions.
 
I like diversity, discovering, experimenting, but I always come back to the theme of portrait. People are central in my photography.
I often meet my male models, but most of all female models (both adults and teenagers) by accident, sometimes noticing them in the crowd on the street. I invite them to a photo session and slowly discover the incredible power hidden in their faces, gestures, body dynamics. I fall in love with my model as a human being and in return, I get the same - the closeness. It is wonderful to work with them.
I think that photography is a highly intimate part of my life. When I take photographs, I open myself to the world and give it my best.One of my favorite models is a fifteen-year-old by the name of Fleur, full of grace and power that radiates. Her warm, fiery-red hair and freckled face, her pupils staring mistily from under her parted and slightly swollen eyelids, her lips arranged in the grimace of a small rebellious princess, together constitute an image that profoundly shakes and permeates us. Fleur, like other models, poses in different outfits that draw on the fashion from centuries ago, but not only the fashion. The images draw perfectly on the aesthetics of the Holland of old time, are immersed in its mood and in the honey-coloured or pearly blue light loved by the painters of those years.
When taking photos, or editing, I am not really concerned with putting ideas in the viewer's mind. I am more concerned with the feeling that I have. Very often I look for the feeling of my childhood in pictures, the emotions, sometimes even the smell. I know it is absurd, but I can visualize and remember so strongly that it is very normal for me.
Sometimes,I start with an idea in mind: a moment of daily life, the ray of light, or a word during a conversation are reasons for me to create a new image. The gestures or comments of my models also play a major role here. It is a paranormal thing that I cannot explain.
I admire Erwin Olaf's strength in experimenting and searching for the new "me. I am tired of searching and experimenting,I am angry that I cannot stay on a quiet road and make all portraits with the same montage and style, but then comes my rescuer. I see Olaf’s book on my bookshelf, and I know it is okay. With him, there is something different on every page. I admire this a lot.
I learned everything myself. I have never been to workshops, nor learned from another photographer. I gave a workshop to photographers who now have great careers; I am so proud of them.
I shoot mostly with a Nikon 850Dand an 85mm 1:4 lens. I have more lenses from Nikon, Zeis, Sigma, but I use them sporadically. You can also find my old Nikon D8oo and Sony Alfa 7III in my camera bag. I use a Sony camera for landscape. I increasingly use analog lenses to create a more vintage effect in my portraits. In terms of postproduction, I work with Photoshop. I am using the Nik Collection plugin. I also experiment, but always work with the light that I made during a session in the studio.
I am a creative photographer. Most ideas are born during the photoshoots, even if I had come up with something beforehand. When I work with new models, my sessions are the most creative, and I really like that. Sometimes a gesture from a model is a reason for me to create a new scene.

Jest 2 produktów.

Pokazano 1-2 z 2 pozycji